Bardzo krótka trasa, którą miałem okazję pokonywać z lekkimi
zmianami już dwa razy.
Z Radomia wyjechaliśmy autobusem linii "D" o godz. 910. Koło 10-tej byliśmy
już w Mniszku. Wysiedliśmy na końcowym przy szkole i stąd ruszyliśmy wzdłuż drogi Radom-Tomaszów, w kierunku Radomia.
Minęliśmy z lewej kościół, z prawej sklep i ponownie z lewej - pomnik poświęcony poległym w walkach w l. 1939-45.
Przeszliśmy przez most na jednym z dopływów Radomki czy Jabłonicy i za drogą do Rogowej (z prawej), przy budynku OSP
zeszliśmy z szosy w polną drogę idącą w prawo-skos. Przy drodze tej stał jakiś dom i potraktowane piorunem szczątki drzewa.
Podążąliśmy w kierunku widocznego w dali lasu. W końcu i do niego weszliśmy. Sosnowym lasem, szeroką drogą, zmierzaliśmy ku torom...
Po kilkunastu minutach byliśmy już przy torach. Była to linia kolejowa
z Radomia do Tomaszowa. Niestety od ponad dwóch lat nie jeździły po niej pociągi osobowe. Przy linii nasza droga zakręcała w lewo.
Szliśmy nią dalej, pilnując się jej nawet przy rozwidleniu - na nim wybraliśmy lewą odnogę. Nasza droga po chwili doszła do szerokiej drogi
idącej z północy (Wawrzyszowa) na południe (do Chronówka). Przecięliśmy ją na wprost - zresztą widać już było granicę lasu, a dalej domy mieszkalne.
Wyszliśmy błotnistą drogą z lasu między zabudowania Sabatu. Zaraz za pierwszymi domami drogą skręciliśmy w lewo. Teraz deptaliśmy po szutrowej drodze.
Ok. 250 metrów dalej, zeszliśmy na drogę idącą w prawo-skos. Szliśmy wzdłuż domów, w kierunku ogrodzonych
sadów. Za sadami droga wchodziła między zabudowania Strzałkowa. Szliśmy prosto. Przecięliśmy szosę i nasza droga zostawiła z tyłu zabudowania
wychodząc w pola. W końcu skończyłą się wśród pól i poszliśmy miedzą w lewo, w kierunku zabudowań wsi. Trafiliśmy na jakąś dojazdową drogę i nią wyszliśmy
w Strzałkowie, przy dawnym końcowym linii "D", przy "stadionie". Stąd wzdłuż szosy w lewo. Kawałek za sklepem był przystanek autobosowy. Tutaj zakończyliśmy trasę.
[fot. D. Mrozowicz]