Trasa, która przebyłem w ramach obejścia trasy na obchody
Roku Szlaków Turystycznych PTTK. Było mokro... ważna uwaga - trudno się z Gniewoszowa wydostać...
Wysiadłem na stacji PKP w Zajezierzu, przeszedłem na drugą stronę torów i zszedłem w dół do ulicy. Między
domkami przeszedłem do szosy. Wszedłem na wał przeciwpowodziowy i dalej nim na południe. Po 15 minutach miałem już zupełnie mokre buty i spodnie ale co tam.
Wałem doszedłem do betonowej drogi na wysokości Borowej. Zszedłem na drogę i nią w prawo, aż do szosy. Na szosie w lewo i już byłem w Borku.
Wieś przeszedłem szosą główną. Przy szkole odbiłem w lewo, zostawiając drogę do Gniewoszowa.
Po około 300 metrach zszedłem w prawo, w wywijającą szosę. Szedłem nią jakieś 800 metrów,
do momentu gdzie skręcała w stronę zabudowań wsi pod kątem prostym w lewo. Teraz zszedłem na idącą na wprost polną drogą obsadzoną
wierzbami. Momentami droga ta była wysypana kamieniami. Minąłem jedno gospodarstwo z lewej i przy kolejnym - na skrzyżowaniu, wybrałem drogę w lewo.
Jeszcze kawałek szedłem wzdłuż zabudowań, po chiwli droga skręciła w prawo i szła wzdłuż szpaleru drzew. Na kolejnym skrzyżowaniu wybrałem
drogę na wprost (no może trochę też skręcała w prawo). Teraz szedłe przez pola. Przy drodze często rosły wierzby. Po kilku minutach
minąłem kolejne gospodarstwo. Niebawem droga wykręcała po łuku w lewo i następnia skręcała w prawo. Po minięciu domu z prawej, zaraz prawie za nim
skręciłem w lewo, w biegnącą wzdłuż pól drogę zostawiając dotychczasowy kierunek.
Droga ta wyprowadziła mnie po ok. 600 metrach do zabudowań kolejnej wsi. Przeszedłem ją
i trafiłem na szosę biegnącą wzdłuż wału przeciwpowodziowego. Znając się już nadto na wałach, poszedłem szosą w prawo.
Po kilku - może kilkunastu minutach, przy napotkanych pierwszych zabudowaniach skręciłem w drogę między nimi w lewo.
Przeszedłem zabudowania Regowa i za działką rekreacyjną na której rosły pomikowe topole, skręciłem w prawo do szosy.
Z lewej między drzewami wznosiła się zabytkowa XVIII-wieczna figura św. Jana Nepomucena.
Na szosie skręciłem w lewo, przekroczyłem niebawem linię kolejową i po chwili wszedłem do Wysokiego Koła.
Tu na przystanku PKS przy kościele trasa w zasadzie się skończyła.