Przedgórze Iłżeckie (Zębiec - Brody Iłżeckie) 2 XII 2006 r.
Trasa, którą przebyliśmy (ja, Wojtek S. i Mateusz P.) w ramach obejścia na XXV Nietypowy Rajd Mikołajkowy. Wiodła wedle mego pomysłu.
Rozpoczęliśmy na przystanku PKS Zębiec, przy jakimś tam przydrożnym barze. Cofnęliśmy się kilka kroków,
i wedle znaków szlaku żółtego poszliśmy w lewo (zostawiając szlak zółty), leśną drogą (dość rozjeżdżoną), przez piękny mieszany las. Po dojściu do jakiś
dziwnych rurek i słupków pomalowanych na żółto (pewnie coś związanego z gazem) odbiliśmy w lewo. Teraz przyszło nam
iść dość podmokłą drogą. Dużo trawy, błota, kolein... Tak z kilometr dalej wyszliśmy na brukowaną drogę, przypominającą
sławną drogę na Wykus. Ale po tej nie szło się tak ciężko. Drogą tą poszliśmy w prawo, na zachód. Z początku potowarzyszyły nam leżące bo bokach "metrówki" i ogrodzone szkółki leśne.
Jeszcze kawałek i natknęliśmy się na szlak czarny z Lipia do Lubieni.
Poszliśmy w lewo, w kierunku Lubieni wraz ze znakami.
I znowu wycinka... Przemierzając momentami dość puste przestrzenie, wyszliśmy w końcu na obrzeża lasu.
Polną drogą poszliśmy ku wsi (nadal szlakiem). Nasza droga opadała w dół aby po chwili znów podejść pod górę.
Na dole i na górze jakieś ekipy z koparkami i spychaczami bawiły się drogą. Po wejściu na górę zostawiliśmy budynki za sobą i weszliśmy w las.
Szybko stanęliśmy przy szosie ze Starachowic do Lubieni. Obok stały dwie tablice informacyjne dotyczące rezerwatu "Rosochacz". Zrobiliśmy im zdjęcie i dalej w drogę.
Przeszliśmy przez szosę i pilnując się głównej leśnej drogi znów zanurzyliśmy się w las. Nasza droga wykręciła po chwili w prawo, i doszła do ukrytych za drzewami zabudowań
wsi Henryk. Nie wchodząc doń skręciliśmy naszym traktem w lewo, i szliśmy tak falującą drogą aż do skrzyżowania
z rozjeżdżoną drogą. Teraz tą drogą w prawo, i po jakiś 300 m stanęliśmy na małej polance, z której wyszliśmy ścieżką idącą w lewo.
Ta doprowadziła nas do zejścia dróg. Weszliśmy na szerszy dukt i uderzyliśmy
na południe, prawie kontynuując wcześniejszy kierunek marszu. Szybko jednak stanęliśmy na rozwidleniu. Na wprost między
młodymi drzewami prowadziła zarośnięta ścieżka. Tą drogę wybrałem. Idąc nią ciągle prosto przed siebie wyszliśmy centralnie na
skały w rezerwacie "Skały pod Adamowem". Po wejściu na skałę z lewej strony, tworzącą jakby taras, naszym oczom ukazał się chyba najładniejszy widok na trasie.
Nad nami przebiegała linia wysokiego napięcia i wszystko wzdłuż niej było wycięte. Skała była więc bardzo ciekawym punktem obserwacyjnym, z którego widać było zabudowania Stykowa.
Podążąliśmy wedle skał wąską ścieżką. Przy najbardziej wyeksponowanej odkryliśmy miejsce na ognisko. Stąd ruszyliśmy wąską ścieżką która doprowadziła nas po kilkunastu krokach
do drogi idącej na południe. Tam też poszliśmy.
Duktem tym doszliśmy do szosy z Rudy do Starachowic. Przekroczyliśmy ją i dalej na południe.
Cały czas prosto przed siebie, aż do kolejnej szosy i kolejnej wsi. Wyszliśmy w Rudzie i szosą poszliśmy w lewo.
Przy skrzyżowaniu dróg we wsi, przy przystanku PKS poszliśmy w prawo. Przemierzyliśmy całą wieś mijając po drodze sklep, i dotarliśmy do linii kolejowej. Dalej wzdłuż niej w lewo i poprzez przejazd kolejowy przeszliśmy na drugą
stronę torów. Teraz wraz ze znakami szlaku czerwonego, wzdłuż Zalewu Brodzkiego zmierzaliśmy do Brodów. Zostawiliśmy szlak przy tamie - odbijał przez tamę do Krynek.
My poszliśmy prosto, minęliśmy stadion i przeszliśmy przy stacji kolejowej na drugą strone torów zrobić rekonesans w tutejszej strefie komunikacyjnej. (Pociąg miął nas gdy szliśmy przy zalewie)
Mając mnóstwo czasu do autobusu (i PKS, i ZTM) udaliśmy się do sklepu po odpowiednie zaopatrzenie. Spożylismy je na stacji PKP
i wróciliśmy na PKS. Niestety, okazało się, że nie staje na tym przystanku co myśleliśmy i nici wyszły z powrotu nim. Skierowaliśmy się więc szybko
na stację PKP i wsiedliśmy w pociąg, który pojawił się po dwóch minutach. Nim do Skarżyska i stamtąd do Radomia. I to tyle.